różnica fundamentalna
Istnieją w świecie dwie rasy ludzkie, które nijak do siebie nie przystają. Z jednej strony są bezczasowcy, którzy czasu nie posiadają, z drugiej natomiast są nadczasowcy, którzy, co każdy debil odgadnie, mają czas w nadmiarze. Wyobraź więc sobie, że jesteś jakimś tam nadczasowcem, przykładowo studentem czy innym takim pasożytem. Wyobraź to sobie i wyobraź sobie też, że spotykasz jakiegoś bezczasowca. Spotykasz go i zaczyna się story…
Spotykasz jakiegoś bezczasowca i co masz mu powiedzieć? „Chodźmy na piwo”? To są dwa różne światy, nadczasowiec może pozwolić sobie na wszystko, choć nie ma pieniędzy, bezczasowiec nie może pozwolić sobie na nic, choć pieniądze ma. Bezczasowcy są mamieni dwutygodniowym urlopem, podczas którego leżeć sobie mogą na plażach Majorki, Egiptu czy innej Tunezji, będą też spędzać czas aktywnie skacząc na bungee i uprawiając windsurfing. Nadczasowcy nie mają urlopu, będą też mają go bez przerwy. Bzdurą jest posiadanie wolnego czasu, bo nie da się posiąść czegoś takiego jak czas. Wolny czas to czas który jest rzeczywiście wolny: czyli musi wlec się jak cholera. Nadczasowcy wolny czas mają, ale nie potrafią się nim cieszyć. Dni się dłużą, a w nocy wypoczęty organizm męczy się koniecznością niezasłużonego snu. Bezczasowcy wolnego czasu nie mają, bo ich czas, który określają mianem wolnego, zapierdala jak cholera. Każdą chwilę, którą mogliby nazwać wolną, w sensie własnego panowania nad jej spożytkowaniem, jest szybka. Pędzi jak wściekły mustang, bo wciąż odliczają oni czas, jaki pozostał im do powrotu pracy. „Jest siedemnasta piętnaście, zostało mi jeszcze niecałe sześć godzin do zaśnięcia, o cholera już siedemnasta trzydzieści, już tylko pięć i pół godziny do zaśnięcia, a potem trzeba rano wstać. Wstać by pracować. Pracować by mieć. Mieć by posiadać. Posiadać wszystko poza czasem”.
No i niech mi ktoś teraz powie do której rasy lepiej się zapisać.
Leave a reply