6
marca

jak to mi się nie chce pisać

   Posted by: szelma   in Stare quasi

W zasadzie to nie chce mi się nic pisać, ale czas się przecież sam nie zabije. Kompletnie nie mam pojęcia, cóż to za subtelne operacje chemii umysłowej doprowadziły mnie do stanu, w którym powiedziałem sobie: “Tak, prowadzenie bloga to jest bardzo dobry pomysł”. Ale skoro tak sobie powiedziałem, to znaczy, że choć przez jedną ulotną chwilę, przez ten jeden jedyny (jakby to powiedział nieoceniony, bo wszelkim ocenom się wymykający, Dariusz Szpakowski) moment, musiałem widzieć w tym przedsięwzięciu jakikolwiek sens. Ten ostatni zdaje się być w moim życiu towarem mocno deficytowym, dlatego też zwykłem dotykać się wszystkiego, co może mi dać znać o jego istnieniu choćby na chwilę. Dotykam kiedy mogę kobiecych piersi i kufli pełnych zimnego piwa - bo jakimś dziwnym trafem potrafią one nadać mej świadomości czasowe poczucie sensu (bądź też tego poczucia iluzję, co w sytuacji beznadziejej również najgorszym rozwiązaniem nie jest). Nie dotykam za to książek Grocholi i masła orzechowego - bo tylko debil szukałby sensu w książkach Grocholi i maśle orzechowym. Czasem dotykam swego łokcia, ale to dlatego że mnie swędzi. O czym to ja mówiłem?

Robienie bloga to chyba nie jest taka głupia sprawa. Gdyby Gombrowicz żył w czasach internetu, to robiłby bloga. Gdyby Kopernik była kobietą, to też by robiła bloga. Skłodowska-Cuire bloga by nie robiła, bo i po co miałaby go robić? Znów się zapętliłem, ale to chyba wynika z tego, że nie chce mi się pisać.

Sens. Jakiż w tym jest sens? Jak można odróżnić się od masy blogujących nastolatek i niedoinwestowanych intelektualnie frustratów? Któż będzie miał ochotę mnie czytać? Nie ukrywam, że zanim przebrnąłem przez całą fazę rejestrowania, konfigurowania, edytorów otwierania i przez te wszystkie fazy, przez które przebrnąć dla założenia swego bloga należy, sens gdzieś mi się był rozpłynął. Znając dobrze moje szczęście, a jego braki jeszcze lepiej, drugi raz już go nie znajdę. Pisać jednak będę pomimo to, bo czas się przecież sam nie zabije.

This entry was posted on czwartek, marzec 6th, 2008 at 18:52 and is filed under Stare quasi. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a reply

Name (*)
Mail (will not be published) (*)
URI
Comment